niedziela, 3 maja 2015

Od Ash'a

Stałem na wzgórzu w lesie, lustrując wzrokiem teren przede mną. Miasto, teraz ciche, księżyc odbijający się jeziorze dokoła zakazanego zamku... Ciekawiło mnie, dlaczego król zamknął się tam niczym w fortecy i ustawił barierę. Lekko zbiegłem po śliskiej trawie i wkroczyłem na teren miasta. Może jeszcze znajdzie się tu jakiś nocny przechodzień, by wspomóc moje badania swoją krwią. Zaczyna mi brakować materiałów.
Jeszcze przez jakąś godzinę przeszukiwałem ulice, jednak tej nocy szczęście mi nie dopisało. Wróciłem do domu i rzuciłem się na kanapę. Nie miałem nic do roboty, jednak nie chciało mi się spać. Do świtu pozostało jeszcze sporo czasu. Tępo gapiłem się w sufit. Tak przeczekałem aż do piania pierwszego koguta.
Mimo, że słońce ledwo wychyliło się znad gór, ulice były już zatłoczone. Prześlizgiwałem się pomiędzy przechodniami, kierując się do baru. Nie ma to jak zacząć dzień od szklaneczki czegoś mocniejszego. Usiadłem na swoim stałym miejscu, zamawiając to co zwykle. I jak zwykle zamiast jednej kolejki zamówiłem pięć. Ze względu na moje olbrzymie cielsko nawet taka dawka najmocniejszego alkoholu nie zbiła mnie z nóg. Do domu nie chciało mi się wracać, zostałem w barze przez cały dzień. I tak nikt na mnie nie czekał.
Dopiero gdy bar został zamknięty wybrałem się do domu. Uliczki znów były puste, jednak tak jakby czułem na sobie czyjś wzrok. Przyśpieszyłem. Usłyszałem ciche kroki. Zerknąłem przez ramie. Zdołałem ujrzeć płomienne loki znikające z ścianą domu. Prychnąłem pod nosem. Śledzenie alchemika to niezbyt dobry pomysł. Powoli ruszyłem dalej. Wciąż słyszałem kroki. Dotarłem do wąskiej, ślepej uliczki i wskoczyłem na mur. Błyskawicznie przeskoczyłem po dachach i zeskoczyłem na ziemię za moim prześladowcą.
- A teraz chciałbym się dowiedzieć czemu mnie śledzisz....

< Ktosiu o płomiennych lokach? Czemu śledzisz? XD >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz